google.com, pub-3950091387891029, DIRECT, f08c47fec0942fa0 W drogę!

czwartek, 13 lutego 2020

Długoterminowy wynajem samochodów


Długoterminowy wynajem samochodów zdobywa coraz większą popularność. Przybywa rozwiązań dla klientów indywidualnych. 
 



Długoterminowy wynajem samochodów jest usługą, z której dotąd korzystały głównie duże firmy i korporacje. Coraz chętniej w ich ślady idą także MSP, a nawet indywidualni klienci. Dlatego też ubiegły rok był dla branży udany, bo zanotowała ponad 10-proc. wzrost, a ten zapowiada się jeszcze lepiej ze względu na podwyżki cen samochodów osobowych. Rynek wciąż jest jednak daleki od nasycenia i ma duży dystans do zachodnioeuropejskich, gdzie auta wykorzystywane w tej formule stanowią nawet 70–80 proc. wszystkich pojazdów służbowych.

Wynajem długoterminowy to druga – obok leasingu – forma finansowania samochodów służbowych przez firmy, które nie chcą inwestować własnych środków we flotę. Jak podaje Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów, z tego rozwiązania korzysta co piąty przedsiębiorca w Polsce, który decyduje się na służbowe auto.

– Miniony rok był udany dla rynku długoterminowego wynajmu aut. Pojawia się coraz więcej rozwiązań dostępnych również dla osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej. Jeszcze do niedawna usługa najmu była kierowana głównie do klientów biznesowych i korporacyjnych, wśród nich jest już w zasadzie pewnym standardem – mówi Łukasz Domański, prezes Carsmile.

Z usługi dedykowanej dotąd głównie dużym korporacjom obecnie równie chętnie korzystają drobni przedsiębiorcy, a coraz częściej także klienci indywidualni.

– To pokazuje, że coraz bardziej świadomie podchodzimy do kwestii związanych z użytkowaniem samochodu – mówi Domański. – Wśród klientów indywidualnych rośnie świadomość, że samochód traci na wartości, a koszty ponoszone na wstępie, w momencie zakupu, nie są jedynymi. Na podstawie chłodnej kalkulacji są w stanie stwierdzić, że wynajem – mimo że klient fizycznie nie jest właścicielem tego samochodu – może być zdecydowanie bardziej opłacalny niż zakup auta za gotówkę. Dlatego widzimy rosnące zainteresowanie konsumentów tą usługą. W tym bądź przyszłym roku obie strony, czyli konsumenci i przedsiębiorcy, będą już równoważni na tym rynku – prognozuje Łukasz Domański.

Jak podaje PZWLP, w ubiegłym roku rynek wynajmu długoterminowego wzrósł o 10,6 proc. w ujęciu rocznym. Liczba nowych aut osobowych kupiona na jego potrzeby wzrosła o 6,1 proc. r/r, podczas gdy całkowita sprzedaż aut do firm, uwzględniająca wszystkie formy finansowania, wzrosła tylko o 2,1 proc. Na 392,6 tys. zakupionych nowych samochodów osobowych za 86,8 tys. odpowiadała branża wynajmu długoterminowego i jej udział w ogólnej sprzedaży zwiększył się o 0,8 proc. r/r. Branża wynajmu radzi sobie zdecydowanie lepiej niż sektor leasingowy. Związek Polskiego Leasingu podał, że w 2019 roku wartość wyleasingowanych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony była o ponad 11 proc. mniejsza niż w 2018 roku.

– Bieżący rok może być dla branży wynajmu długoterminowego równie udany co poprzedni, m.in. ze względu na spodziewane podwyżki cen nowych samochodów. Mogą one sięgnąć nawet 20 proc. Podwyżki będą dużo boleśniej odczuwalne w przypadku zakupu samochodu na własność, za gotówkę czy kredyt. Wynika to z faktu, że w przypadku wynajmu w miesięcznych ratach spłacamy jedynie pewną część całkowitego kosztu zakupu samochodu, a nie całość – mówi Łukasz Domański.

Wynajem długoterminowy jest pod wieloma względami podobny do leasingu. Polega na wydzierżawieniu samochodu na okres wskazany w umowie. W obu przypadkach auto pozostaje własnością firmy leasingującej/wynajmującej, a klient jest tylko jego użytkownikiem. Różnica polega na tym, że wynajem zdejmuje z użytkownika konieczność pokrywania kosztów eksploatacji. Wydatki związane m.in. z ubezpieczeniem, naprawami i przeglądami są opłacane przez firmę wynajmującą.

– Jednym z wyzwań, które stoją przed branżą w tym roku, są kwestie związane z legislacją i koniecznością zmiany wzorców umów wynajmu i leasingu dla przedsiębiorców. W drugiej połowie roku te umowy będą musiały być bardziej przyjazne. Dzisiaj konsument jest objęty szeroką ochroną, natomiast w przypadku przedsiębiorców już tak nie jest. Stąd kwestia związana z dostosowaniem wzorców umów będzie pewnym wyzwaniem dla branży. Z drugiej strony to dla rynku szansa, ponieważ część przedsiębiorców, która nie miała dotąd do czynienia z wynajmem, być może zastanowi się nad tą formą finansowania, widząc, że umowa jest zrozumiała i napisana przyjaznym językiem – mówi Łukasz Domański.

W Europie Zachodniej wynajem długoterminowy jest obecnie podstawową formą finansowania firmowych flot. W niektórych krajach auta nabywane w tej formule stanowią 70–80 proc. wszystkich pojazdów służbowych. W Polsce ta usługa wciąż jest stosunkowo młoda, a rynek – jak podaje PZWLP – wciąż daleki od nasycenia. To powoduje, że ma przed sobą dobre perspektywy. Tempo rozwoju utrzymuje się na wysokim poziomie już od wielu lat – każdego roku po polskich drogach jeździ średnio o 12–14 proc. więcej samochodów służbowych finansowanych w ten sposób.
Newseria






czwartek, 17 października 2019

Zniesienie wiz do USA


Stany Zjednoczone są trzecią po Francji i Hiszpanii najchętniej odwiedzanym miejscem przez turystów na świecie. Dzięki zniesieniu wiz zainteresowanie podróżami do USA znacznie wzrośnie.

Na zniesieniu wiz skorzystają polskie i amerykańskie biura turystyczne. Zwiększy się też liczba połączeń.



Polacy z roku na rok coraz więcej podróżują. GUS podaje, że na wyjazdy w 2018 roku Polacy wydali 72,5 mld zł, o blisko 10 proc. niż rok wcześniej. Coraz chętniej decydujemy się na dalsze wyjazdy, wśród najpopularniejszych kierunków brakuje jednak Stanów Zjednoczonych. Informacja o zniesieniu wiz przy podróżach do 90 dni może to zmienić.

"W wyniku zniesienia wiz nastąpi zarówno wzrost zainteresowania turystów wyjazdami do Stanów Zjednoczonych, jak i wzbogacenie oferty turystycznej w tym kierunku, dlatego że korzyści z tego tytułu dla branży turystycznej są bezsprzeczne. Nastąpi wzrost obrotów biur podróży, które organizują wyjazdy w kierunkach amerykańskich oraz przewoźników z Polski. Będą zatem pozytywne skutki, zarówno dla turystyki biznesowej, kulturowej, jak i wypoczynkowej" – mówi dr hab. Daniel Puciato, prof. WSB, menedżer kierunku turystyka i rekreacja w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu.

Polskie Linie Lotnicze LOT już zapowiedziały, że w 2020 roku uruchomią kolejne, dziewiąte już połączenie ze Stanami Zjednoczonymi. W sierpniu przyszłego roku zostaną zainaugurowane loty między Polską a Kalifornią. Także linie American Airlines zapowiedziały już uruchomienie bezpośredniego lotu na trasie Chicago–Kraków. Wzrosty sprzedaży mogą zanotować biura podróży, będzie można np. połączyć zwiedzanie USA z Karaibami.

W Stanach Zjednoczonych mieszka 10 mln ludzi polskiego pochodzenia. Zniesienie wiz w związku z tym również zmniejszy problemy, które się wiążą z odwiedzaniem tychże osób – zaznacza ekspert.


Już niedługo polecimy do Stanów bez wizy.


Zniesienie wiz sprawi, że wyprawy do USA będą znacznie tańsze. Zamiast wizy i wydania 160 dol. wystarczy 14 dolarów na zarejestrowanie się w ESTA (konieczne przed wyjazdem do Stanów). Wstępne zapowiedzi LOT wskazują, że przewoźnik będzie chciał zwiększyć liczbę dostępnych miejsc w już latających samolotach. To z kolei może oznaczać spadek cen biletów.

"Początkowo na skutek dużego zainteresowania turystów tamtym kierunkiem nie spodziewałbym się obniżki cen, ale stopniowo, wraz ze wzrostem oferty, wraz ze stabilizacją popytu można się spodziewać lekkiej obniżki. Natomiast pamiętajmy, że Stany Zjednoczone są bardzo drogą destynacją, wielkość wydatków turystycznych jest tam największa na świecie i w ubiegłym roku wyniosła ponad 210 mld dol., czyli w przeliczeniu na jednego turystę jest to niemal 11 tys. zł" – przypomina dr hab. Daniel Puciato.
Newseria



wtorek, 9 kwietnia 2019

Pierwsze latające samochody już w sprzedaży


Pierwsze latające samochody weszły do sprzedaży. Gotowość do lotu osiągają w dwie minuty.



Pierwszy na świecie latający samochód trafił już do sprzedaży. Pal-V Liberty to spełnienie marzeń futurystów – pozwala na przemieszczanie się bezpośrednio od drzwi do drzwi, omija korki i osiąga maksymalną prędkość 180 km/h. Jednocześnie sprawdzi się też na tradycyjnych drogach. Wystarczy wcisnąć guzik, by z kompaktowego samolotu z napędem wiatrakowym zmienił się w zwykły samochód. Z nowego rozwiązania skorzystają nie tylko milionerzy. Zainteresowane są organizacje zdrowia, służby ratunkowe oraz policja.


Pal-V - pierwszy na świecie latający samochód trafił do sprzedaży.

"Pal-V produkuje pierwszy latający samochód na świecie. Chociaż można odnieść wrażenie, że to samochód przyszłości, można zamówić go już teraz. Prowadzimy obecnie szkolenia dla klientów i mamy zamówienia z 15 krajów. W ramach pierwszej limitowanej edycji wyprodukowaliśmy 90 pojazdów" – podkreśla Robert Dingemanse, prezes PAL-V.

Pomysł na latające samochody nie jest nowy, ale właśnie nadeszły czasy, gdy może się spełnić. Pierwsze latające pojazdy zostały już wyprodukowane, a do sprzedaży trafią prawdopodobnie już w tym roku. Latających samochodów na rynek nie wprowadza tylko jedna firma – własny projekt ma już kilka z nich. Większość ze zwykłego samochodu w latający pojazd zamienia się po wciśnięciu odpowiedniego przycisku.

"Pal-V Liberty jest latającym samochodem, który podczas jazdy zachowuje się jak samochód sportowy. Tryb latania można uruchomić w dwie minuty. Następnie można wystartować pojazdem, który wzbija się w powietrze jak wiatrakowiec stanowiący najprostszą i najbezpieczniejszą metodą latania" – tłumaczy Robert Dingemanse.

Trójkołowy pojazd z częściowym wiatrakowcem może osiągnąć prędkość maksymalną 160 km/h. Może też wznieść się w przestworza, po zaledwie kilkuminutowym procesie przełączania, czyli wyciągnięciu części ogonowej i rozwinięciu pary łopat wirnika. Latając, pojazd rozwija prędkość 180 km/h i oferuje zasięg 500 km. Wymaga jedynie 30 m pasa startowego na lądowanie, zatem wylądować można nim niemal wszędzie. Holenderska firma pracuje już nad elektryczną wersją swojego pojazdu. Na razie barierą są zbyt ciężkie akumulatory.

"Podczas latania pojazd jest obecnie napędzany wyłącznie paliwem. Wersja z napędem elektrycznym nie jest dostępna, ponieważ akumulatory są zbyt ciężkie. To może w przyszłości ulec zmianie, lecz obecnie nasz samochód jest napędzany ogólnie dostępnym standardowym paliwem samochodowym, EURO 95" – zaznacza ekspert.

Latające samochody są już gotowe do sprzedaży, te bardziej zaawansowane na rynek trafią wkrótce. Airbus Pop-up ma być pierwszym w pełni autonomicznym latającym samochodem. Podróżujący wybierze jedynie trasę, a specjalnie zaprojektowany system sam zdecyduje, czy pokonać ją na lądzie czy w powietrzu. Docelowo samochód ma działać w metodzie carsharingu. Także TF-X stawia na autonomiczne pojazdy, gdzie rola człowieka w prowadzeniu ma zostać ograniczona do minimum.

Na rynku można za to już zamówić słowacki Aeromobil. Najnowsza wersja jest w pełni przystosowana do ruchu drogowego i powietrznego poprzez składane skrzydła i tylne śmigło. Zmiana samochodu w samolot trwa tylko 3 minuty, zasięg wyniesie aż 750 km podczas lotu, a maszynę będzie napędzać dwulitrowy silnik z turbodoładowaniem. Na lądzie napęd zapewnią dwa silniki elektryczne, które umożliwią poruszanie się z prędkością 160 km/h.

Toyota z kolei opracowała pojazd Skydrive, który nie do końca jest samochodem, ponieważ mieści tylko jedną osobę. Jego głównym celem jest natomiast zapalenie olimpijskiego znicza w Tokio w 2020 roku.

"Latające samochody wprowadzają nową formę mobilności. Startujemy z wysokiego pułapu cenowego, lecz w przyszłości grupa osób mogących pozwolić sobie na zakup Pal-V będzie się rozszerzać. Planujemy również wprowadzić w przyszłości automatyczne latające samochody, lecz zajmie to jeszcze od 10 do 15 lat" – ocenia ekspert.

Z latających pojazdów mogą korzystać nie tylko fantaści i milionerzy. Możliwość przemieszczania się z jednego do drugiego punktu bezpośrednio, z ominięciem korków i świateł, to szansa na szybsze dotarcie do chorego czy ewentualnego wypadku. To zaś znacznie zwiększa szansę na uratowanie życia, ale i złapanie przestępcy.

"Zainteresowani zakupem Pal-V Liberty są m.in. przedsiębiorcy, którzy podróżują do domu, do firmy lub do klientów. Również holenderska policja planuje rozpocząć testy. Światowa Organizacja Zdrowia jest także zainteresowana wykorzystaniem naszych pojazdów, podobnie jak wojsko czy straż graniczna. Istnieje zatem wiele zastosowań dla tego innowacyjnego rozwiązania" – przekonuje Robert Dingemanse.

MarketWatch szacuje, że w latach 2018-2023 średnie tempo wzrostu rynku latających samochodów wyniesie 160 proc. 
Newseria